Powiastki dla dzieci




Cecylja Niewiadomska

SŁONECZNY ŚWIATEK





W LESIE.
Wy myślicie, że w lesie to nic się nie dzieje. Szumią drzewa, rośnie mech, kwiaty — i koniec.
Zupełnie nic nie wiecie. I Lunia tak myślała.
Idzie Lunia dróżyną, śliczną, zieloną dróżką; i przyśpiewuje sobie.

Oj, dana! dana, dana!
Jagódeczko kochana!

I wybiera z garnuszka największą poziomkę, tylko jedną, ogromną — hop! do buzi.
Doskonała, soczysta, słodka.
Dobrze, że są poziomki! Lunia bardzo lubi poziomki.
— Oj, dana! dana, dana! - idzie sobie dalej, nie patrzy w prawo, ani w lewo, tu poziomki nie rosną, na co patrzeć?
A dokoła - cyt!... cyt!.. cicho... cicho... niema nas!..
Lunia nie słyszy nic.
Miga między drzewami różowa sukienka, coraz dalej, aż znikła.
Wtedy z głębokiej dziupli w starym dębie wyskoczyła wiewiórka.
Stanęła na gałązce, spojrzała na prawo i w lewo, znów z gałęzi na gałąź, hyc, hyc, hyc! i jest na sośnie.
Zerwała szyszkę, nakryła się kitą, siedzi na tylnycb łapkach, ogryzuje szyszkę, zjada ziarenko, a łuseczki rzuca. Rzuca na ziemię i spogląda czasem, gdzie upadają.
Gęsty był las w tem miejscu, cichy i zielony. Na ziemi miękki mech. Taki mięciuchny, że najwspanialszy dywan równać się z nim nie może. Tu i owdzie jakby poduszki, śliczne poduszki z mchu.
Łaskawem okiem na mech spogląda wiewiórka: miała z niego posłanie w gniazdku u mamusi, pamięta, że jej ciepło było i wygodnie, więc lubi mech. Dla swoich dzieci także mchem gniazdko wyścielę, więc niech rośnie, niech rośnie!
Wśród kępy mchu kwitną liljowe dzwoneczki. Lekkie jak wietrzyk, wesołe, figlarne. Poruszają się ciągle na łodyżce i dzwonią, dzwonią: dyń, dyń, dyń! Tylko że nic nie słychać.
Ludzie nie słyszą, ale kwiaty słyszą to leciuchne dzwonienie.
Zobaczyła dzwonek wiewiórka i rzuciła w niego łuskę szyszki.
Trafiła, aż się zgiął.
Zaśmiała się wesoło.
— Ha, ba, ba! - ty próżniaku, dostałeś, dostałeś! Tylko ci figle w głowie, lekkoduchu. Niceś nie wart, bo nic po tobie nikomu. No, powiedz: na coś ty?
— Dyń, dyń, dyń! - zaśmiał się wesoło dzwonek. - Ktoby dzwonił, jak nie ja? ktoby dzwonił?
— Dużo z twego dzwonienia! I komu to potrzebne? Nie wiem, po co jesteś na świecie.
— Rozweselam konwalijkę - odpowiedział


1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 Nastepna>>